26 maja w Bibliotece Publicznej Gminy Dzierżoniów im. Władysława Reymonta w Mościsku  mieliśmy okazję zapoznać się z twórczością Jerzego Gronkiewicza, lekarza internisty, którego wielką pasją jest medycyna, poezja i… żona Beata.
Poeta urodził się w Jaśle, a wychował w miejscowości Dąbrówka. Z wykształcenia jest lekarzem internistą a poezja fascynuje go już od czasów szkoły średniej. Miłość do niej zaszczepiła w nim nauczycielka języka polskiego. Główne tematy utworów Jerzego Gronkiewicza to miłość i przyroda, które dopełniają się nawzajem. W 2008 r. wydał tomik wierszy dla dzieci Pośród skałek, a w 2016 r.  Moja droga. Kolejnym tomem były Bieszczady na gitarę i cztery pory roku.                                                                                                                                                                           Jerzy Gronkiewicz leczy zarówno ciało jak i duszę. Recepta od internisty dopełnia wiersz, do którego często powstaje muzyka. Na sobotnim spotkaniu goście mogli usłyszeć autorskie wykonania poetyckich tekstów. Poecie towarzyszyła żona Beata, która prezentowała niektóre z wierszy, doskonale dopełniając gitarowe brzmienie męża. Dla wszystkich zainteresowanych nasz gość pozostawił małą niespodziankę – kartki z wierszami, które można zabrać do domu. A oto jeden z nagrodzonych utworów:

BLUES NA POLANIE” -DIAMENTOWY BILET na PERONIE LITERACKIM
Złowrogą puszczą gonię zziajany,
przełomem nocy, gęstwiną drzew,
na oślep biegnę do mej polany,
do miejsca, w którym zrodziłem się.
Tam srebrny księżyc zabija ptaki,
wilk zły oprawia ofiarę swą,
siąpi mój strumyk, rechocą żaby,
i tam chcę skończyć tułaczkę swą.
Zmierzam do miejsca gdzie mrą poeci,
gdzie łany trawy przewraca wiatr,
gdzie mnie pętają pajęcze sieci,
gdzie kropla rosy odbija świat.
Padam bez życia w środku polany,
gwiazdy spadają na głowę mą,
strumyk łka szeptem cichej nostalgii,
o beznadziei, co wiedzie w noc.
Zaczynam śpiewać bluesa o życiu,
z wilkami w chórze wyję na głos,
drzew murmurando głaszcze me myśli,
a rozpacz rodzi światełko w mrok.
Gonię przez tarnie, ranię się, padam,
Jak ryba ginę bez wody swej,
oczy wytężam, lecz światło słabnie,
wrzask czarnych kotów i czarny cień.

Panie, ja Ciebie o jedno proszę,
zabij ból we mnie, lub zabij mnie,
na tej polanie gdzie mrą poeci,
tu, gdzie nadzieja umiera też.

                                                Jerzy Gronkiewicz

D.W.